poniedziałek, 15 września 2014

Turcja

Do Turcji wybrałam się na wczasy all inclusive z biurem podróży. Nastawiona byłam na słodkie lenistwo, sączenie drinków, opalanie, kąpiel w morzu, trochę spacerów. Chciałam, żeby inni zajęli się wszystkim za mnie. Potrzebowałam takiej zabawy w księżniczkę, jak ryba wody. I tak też było! Pogoda wymarzona, ciepło, słonecznie, lekki wiatr od strony morza. A samo morze ... bajka! Woda czyściutka, cieplutka, mnóstwo muszelek do wyłowienia, nic tylko pływać i nurkować.
 
Magnes z podróży do Turcji





Hotel znajdował się w miejscowości Akbuk, lotnisko Bodrum, a więc Turcja egejska. Plażą łatwo i przyjemnie można było dostać się do portu w Akbuk i samego miasteczka, a dolmuszem (busem) do Didim, gdzie w sobotę odbywał się ogromny targ. Sama podróż dolmuszem to taki sport ekstremalny :) Kierowca zatrzymuje się gdzie chce, jedzie jak chce i ogólnie zabiera tyle ludzi ilu się upcha - puszka sardynek :) Albo wszyscy kierowcy tak mają, albo ja mam pecha, ale mój nie rozmawiał ani trochę po angielsku i do dziś nie mam pojęcia jak udało mi się do Didim dotrzeć i wrócić. Chyba machanie rękoma i uśmiech od ucha do ucha pomógł :) Podróż z Akbuk do Didim trwała ponad godzinę  i kosztowała w dwie strony 5 $ na jedną osobę.




Sam krajobraz Turcji egejskiej to przeważnie skały, zbocza porośnięte trawami i mnóstwem drzew oliwnych. Plaże piaszczyste lub piaszczysto - żwirowe, przeważnie z kamienistym zejściem do morza. Miasta zróżnicowane, te większe bardziej zadbane z trawnikami, fontannami, a mniejsze zniszczone - odpadające tynki z domów, śmieci, choć trafiają się jak w Akbuk białe, śliczne domki, oblepione kwiatami. W każdym mieście  meczety. Jadąc z Akbuk do Didim zauważyłam często wypasane kozy lub owce. Drogi w bardzo dobry stanie. Turcy bardzo przyjaźni, zawsze uśmiechnięci, kochają zdrowy styl życia, dużo biegają, ale z drugiej strony słodzą przeogromną ilością cukru herbatę i palą papierosy w ilości powalającej, i jeszcze jeden grzech - śmiecą. Jednak klimat, słońce, przepiękne Morze Egejskie, nastawienie mieszkańców, gwar na targach, dźwięk cykad, nawoływanie muezzina sprawia, że nie chce się stamtąd wyjeżdżać. Ja płakałam, kiedy mój pobyt dobiegł końca :(





Hotel w jakim się zatrzymałam to Patio Beach Club - bardzo ładny, w postaci bungalowów, położony w lesie z własną plażą, smaczną kuchnią i przemiłą obsługą.








Co warto w Turcji zobaczyć? Zdecydowanie polecam Pamukkale. Warto jechać 4 godziny w autobusie, potem jeszcze maszerować otwartą przestrzenią, która przy 40 coś stopniach zamienia się w patelnię, aby zobaczyć białe tarasy. Zawiedziona byłam tylko basenem Kleopatry - woda bardzo gorąca, pełno kamieni, strasznie duszno. Miłośnicy starożytności podziwiać mogą Hierapolis zwłaszcza z bardzo dobrze zachowanym Teatrem Rzymskim.








Co warto spróbować? Herbatę z granatów, cukierki z pistacjami, chałwę, pistacjową watę cukrową, z dań konkretniejszych to oczywiście kebab i mi bardzo smakowały (jak na wielbiciela zup przystało) tureckie zupy krem - paprykowa, pomidorowa, grzybowa.

Pamiątki:
 - oczywiście Oko Proroka - dostępne jako magnes, wisiorek, wstawiony w bransoletki;
- chałwa, cukierki i wata pistacjowa;
- ręcznie robione mydła;
- tureckie czapki - fez.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz