piątek, 24 kwietnia 2015

Egipt - Sharm el Sheikh - Old Market, Soho, Naama Bay, Hollywood

Zwiedzamy Sharm el Sheikh. Odwiedzamy zapchany "mydłem i powidłem" Old Market, oświetlone Soho Square, luksusowe Naama Bay i Hollywood, które opanowały dinozaury.

Soho Square - fontanna
OLD MARKET 

Moim zdaniem miejsce najbardziej egipskie w całym Sharm el Sheikh, ale też nie do końca, gdyż pamiątek "made in China" nie brakowało. Tutaj można się targować, można zakupić herbaty, przyprawy, magnesy, papirusy, figurki. Musieliśmy przyzwyczaić się do okrzyków "Polska! Jak się masz?", "U mnie taniej jak w Biedronka!", czy też towarzystwa pana, który cały czas za nami chodził oferując paski: "Skóra. Edżipszian. Fajf dolar." Z czasem się nawet do niego przyzwyczaiłam. Taki "paskowy Anioł Stróż". Byłam przekonana, że na końcu z nami do hotelu wróci, bo chodził za nami jak cień! Old Market to też śmieci, krzyki, trąbiące auta, Egipcjanki w burkach maszerujące z torbami na głowie, zaczepki. Byłam świadkiem odkomarzania i, nie wiem nawet, jak to fachowo nazwać, ale powiedzmy, odmuszania. Otóż auto pick up z zainstalowanym silnikiem do czegoś w rodzaju beczki wydmuchiwał śmierdzący dym. "Paskowy Anioł Stróż" wytłumaczył, że od tego giną muchy. Ja miałam wrażenie, że turyści mogą też ;-) Ogólnie Old Market wspominam bardzo dobrze. I będę zachęcać do odwiedzenia tego miejsca chociaż raz. Kupiłam bardzo dobre herbaty. Oczywiście magnesy. Targowałam się zaciekle. Będę szczera. Z jednej strony to miejsce odpycha. Jest inne od blichtru i przepychu hoteli. Z drugiej po paru minutach wczujecie się w ten klimat. 
PS Paska nie kupiłam ...













SOHO SQUARE

Centrum handlowo - rozrywkowe znajdujące się bardzo blisko naszego hotelu. Najpiękniejsze wieczorem. Niesamowicie oświetlone. Za dnia nie robi takiego wrażania i nie tętni życiem. Tutaj wszystko zaczyna się po zachodzie słońca i kończy późno w nocy. Soho to restauracje, bary, nawet takie na wodzie, bazarek z pamiątkami, wykute z żelaza figury, angielskie puby, mostki,  grająca fontanna, którą KONIECZNIE trzeba zobaczyć, a nawet Ice Bar (wstęp 23$ od osoby) czy lodowisko! Tutaj nie ma okrzyków, zaczepek. Miejsce bardziej ekskluzywne, eleganckie, nastawione na bogatych turystów, ale ci mniej zasobni w portfelu nie poczują się gorsi czy pomijani, a zawsze można obok szejka, który tutaj zaparkował swoją limuzynę, pospacerować. Brama wjazdowa do Soho przypominała mi Łuk Triumfalny z Paryża. Wracając do pokazu grającej i mieniącej się różnymi kolorami w rytm muzyki fontanny, dodam że ów utworki co jakiś czas zmieniają. Pokaz odbywa się codziennie po 21:00.
























NAAMA BAY

Przyznaję jestem zła, że Naama Bay, widziałam tylko wieczorem. Posłuchałam rad wszystkich, że najlepiej tam jechać wieczorem i żałuję, bo po powrocie przeszukałam Internet, żeby przejrzeć zdjęcia Naama Bay za dnia i moim zdaniem to miejsce wydało mi się o wiele ciekawsze. Wieczorem miałam kolejny spacer wśród sklepów, restauracji, a w dzień pewnie pospacerowałabym promenadą wśród cienia palm... Dobra rada: wybierzcie się tam w dzień i wieczorem. Osąd wieczorny między Soho i Naama, 1:0 dla Soho.





HOLLYWOOD

Kicz! Miejsce przereklamowane. Pełne plastiku wymalowanego złotolem lub srebrzanką. Gdzie się nie spojrzy, tam plastikowe figurki zebry, koali, syrenki. Niby dumnie brzmiąca nazwa, niby bajkowo - filmowe otoczenie, a tak naprawdę mnie odpychało, wprost porażało sztucznością. Tutaj znajduje się święcący na zielono meczet, o którym pisałam w poście historia cukierka. Może dzieci bardziej się odnajdą - w końcu tyle postaci z bajek? Wstęp płatny - o zgrozo! Jedyne co przykuło moją uwagę, oprócz wymienionego wyżej meczetu to dinozaury, a konkretniej jeden ogromny, ruszający głową i ryczący. Wisienka na torcie kiczowatości, ale przynajmniej jadalna, nie to co sam tort. Nawet zdjęć mi się odechciało robić, a te które mam, są są zbyt ładne.







PODSUMOWANIE

Hollywood mówię stanowcze NIE. Nie polecam, nie pojechałabym tam drugi raz. Naama Bay żałuję, że nie pojechałam w ciągu dnia. Old Market polecam chociaż na jeden raz. Przejść się alejką, gdzie można przekąsić coś egipskiego, wypić herbatę, przejechać się na wielbłądzie, a na końcu jeszcze kupić kolorową pamiątkę. Wczuć się w ten klimat, potargować się, pogadać z egipskim handlarzem. Soho Square zdecydowanie wygrywa. Stonowane, tętniące życiem, ale spokojniejsze, kulturalniejsze. Byliście w którymś z tych miejsc? Jakie macie zdanie, odczucia o tych miejscach? 

2 komentarze:

  1. Dokładnie tam tak jest.W Old Market udało nam się zrobić dobre zakupy i pamiątki dla rodziny, oczywiście trzeba się targować.My trafiliśmy na sklep który wyprzedawał towar przed likwidacją więc zakupy były duże i ciekawe.Hollywood faktycznie jak mówisz, zobaczysz raz i wystarczy,bo ten kicz trzeba zobaczyć.Świetne zdjęcia mi takie nie wyszły,Pozdrawiam Korab

    OdpowiedzUsuń