środa, 1 lipca 2015

Łódź

Przyznam szczerze, Łódź kojarzyła mi się z zaniedbanym, brudnym i nieładnym miastem. Jakoś nigdy nie kusiło mnie, aby je zwiedzić, poznać bliżej. Jeśli już jechałam do Łodzi, to tylko do Manufaktury i nie wychyliłam nosa ani centymetr dalej. W końcu postanowiłam to zmienić i oprócz wspomnianego centrum handlowego pospacerowałam Piotrkowską.

Miś Uszatek - ulica Piotrkowska
W mediach ostatnio było głośno o naprawie, renowacji kamienic na Piotrkowskiej i muszę przyznać, że choć nie mam oczywiście porównania z poprzedni stanem, to teraz kamienice prezentują się okazale. Wyremontowane, wymalowane, odzwierciedlone detale, które nadają charakter budynkom. Niektóre elewacje to prawdziwy majstersztyk - delikatne rzeźby wokół okien niczym koronki, rzeźby przy balkonach - jest co podziwać, jest czym się zachwycić.  Niektóre kamienice przypominały mi te z Paryża. W wąskich uliczkach porozkładane ogórki, małe restauracje. Nie ma brudu, obskurnych elewacji, śmieci. Ulica naprawdę długa więc porządny spacer gwarantowany.


   


















Warto zwrócić uwagę na kute ławki z figurami pisarzy, pianistów np. pomnik Rubinsteina w postaci pianisty, ludzi związanych z Łodzią, na Aleję Gwiazd, która upamiętnia reżyserów, scenarzystów, na kostki brukowe z nazwiskami ważnych w Łodzi instytucji i nazwiskami ich mieszańców, oczywiście tych, którzy ową kostkę zwaną Pietrynką wykupili. 






Łódź to nie sama Piotrkowska. Mnie urzekła Biała Fabryka, a jeszcze bardziej skansen znajdujący się na jej tyłach z bezpłatnym wstępem. Drewniane kolorowe domki pamiętające "starą" Łódź. 







Nie byłabym sobą, gdybym nie zobaczyła cerkwi i tak na "pierwszy ogień" poszła Cerkiew Świętego Aleksandra Newskiego, niestety z zamkniętymi drzwiami, ale za to jak pięknie prezentowała się z zewnątrz, a na "drugi ogień" Cerkiew Świętej Olgi, która z zewnątrz raczej skromna, nie rzucała na kolana, ale można było zobaczyć ją od środka.





Moją uwagę przykuła także ogromna Bazylika Św. Stanisława Kostki, a także budynek TV Łódź oraz Filharmonia.






Do Łodzi pojechałam ze względu na brata, który szwendał się po Moto Weteran Bazar, poszukując starych części do motocykli, jakichś zębatek, rurek, kabli, przełączników i "diabli wiedzą czego" :-) Bilet wstępu 10 zł. Wszedł tam i zniknął na 8 godzin,  a ja poszłam na spacerek po mieście i do Manufaktury.


Na koniec Manufaktura. Olbrzymie centrum handlowo - rozrywkowe z lokalami gastronomicznymi i własnym rynkiem, który mi najbardziej przypadł do gustu, bo ja raczej typową kobietą, która uwielbia biegać po sklepach nie jestem i większą frajdę mam z podziwiania fontann, karuzeli, słuchania muzyki, która płynie z głośników czy nawet przyglądania się zabieganym ludziom, pluskającym się w fontannach dzieciom, a na rynku Manufaktury tego nie brakuje. Latem dodatkowo jest jeszcze plaża z leżakami, parasolami. Samo centrum handlowe to zaadoptowane tereny byłej fabryki.


   














Przemierzając ulice Łodzi zwróciłam uwagę na murale. Niektóre wymowne, naprawdę ciekawe, kolorowe, nadające często szarym ulicom barw.




Prawda jest taka, że Łódź moim polskim miastem numer jeden nie jest. O wiele bardzie podoba mi się Wrocław, ale nie mogę napisać, że jest to miasto brzydkie, przynajmniej jeśli chodzi o centrum. Widać, że kamienice są remontowane, powstają rozwiązania ułatwiające życie mieszkańcom, ale z drugiej strony schodząc z głównych ulic nie da się nie zauważyć naprawdę zniszczonym kamienic, szarości, rzekłabym nawet nędzy. Niestety w żadnym mieście nie widziałam tylu "dresów" i "karków" stojących na rogach ulic z piwem i przeklinających, często nawet do swoich dzieci, co właśnie w Łodzi. Porównując też do Wrocławia, Poznania mało było turystów takich z aparatem, zwiedzających miasto. Nie chcę, żeby mnie ktoś zlinczował, czy uważał, że obrażam Łódź, panoszę się, a byłam tu tylko parę godzin, po prostu piszę to, co zauważyłam i subiektywnie oceniłam. 

Magnes z Łodzi




7 komentarzy:

  1. Wg mnie Łódź jest ładnym miastem, tylko trzeba sie do niego troszkę przekonać. Po zdjęciach widać, że chyba jednak nawet troche Ci sie spodobala :)
    Niestety faktem jest, że ja wieczorem bałabym sie tam iść sama, a nawet z mężem...Po prostu nie jest zbyt bezpiecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spodobała i pewnie jeszcze nie raz się tam wybiorę :)

      Usuń
  2. Ja tam bardzo lubię Łódź, ma swój artystyczny klimat i wcale nie jest taka brudna i rozpadająca się jak wszyscy myślą. Nie jest jakoś mega zadbana i bezpieczna w nocy, ale zdecydowanie baaardzo lubię te miasto - szczególnie knajpę Spaleni Słońcem, Meg Mu https://www.facebook.com/MEGMUcookdesign?fref=ts
    No i Muzeum Kinematografii wymiata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu muszę częściej tam zaglądać, pozdrawiam :)

      Usuń
  3. To zależy skąd pochodzisz. Koleżanka spod Warszawy twierdziła, ze Lublin to miasto dresów i karków. Ja jestem z Łodzi i przez tyle lat życia przywykłem. Warszawski Grochów nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. A skąd się bierze takie odczucie? Otóż każde miasto ma slumsy, ale łódź jako jedyna ma slumsy w centrum (ot choćby ulica Wschodnia - przy następnej wizycie zejdź na chwile z Piotrkowskiej to sama zobaczysz ;) )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za info, na pewno tam zerknę. Również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że np. Kalisz często odbierany jest jako zaniedbany, niebezpieczny itp., a mi się jednak podoba. Mam do niego po prostu sentyment :)

      Usuń