wtorek, 27 października 2015

Słowacki Raj

Wąwóz, a w wąwozie kłody pod nogami, wystające kamienie i korzenie. Zaczyna się kładka z drewna, ale bardzo śliska, za nią metalowa, wąska na jedną stopę i z całych sił ściskasz łańcuch asekuracyjny, a przed tobą jeszcze pionowa drabina obok wodospadu... Mówią o tym miejscu raj, Słowacki Raj, tylko dla osoby z lękiem wysokości taki raj zamienia się w piekło...


Z tym piekłem trochę przesadziłam, bo szlak Sucha Bela jest niesamowicie widowiskowy i na pewno nikt nie będzie się nudził monotonią, gdyż mamy drabinki, kładki, małą wspinaczkę i naprawdę jest co podziwiać.

Do Słowackiego Raju wybraliśmy się pieszo ze wsi Hrabisice, gdzie nocowaliśmy. Dotarliśmy do miejscowości Podlesok, gdzie widnieje brama wejściowa do Słowackiego Raju. Po zakupie biletu dowiedziałam się, że dość późno się wybieramy na przemarsz Suchą Belą i chyba nie damy rady - pani dość wymownie zmierzyła mnie wzrokiem, a w szczególności mój różowy dresik :D Trochę się tym jej gadaniem przejęłam, tymi ostrzeżeniami, że zrobi się ciemno i jeszcze pobłądzimy, a że mam straszny lęk wysokości to opanował mnie strach i stwierdziłam, że idziemy, ale szybko, żeby przed zmrokiem być już na dole. Trasę pokonałam w 3 godziny, a ponoć średnio idzie się nią 4-5 godzin, więc tempo miałam.





Na początku szlak jest łagodny, kamienisty, czasami leży jakaś belka. Potem robi się trudniej: kładki, przejścia, trzeba trzymać się łańcuchów i uważać pod nogi. Drewniane schody bywają śliskie, a na dodatek czasami dosłownie idzie się małym strumieniem. Metalowe wydają się być pewniejsze, bardziej stabilne, ale czasami są bardzo wąskie. Chwytasz łańcuch, a ten lekko naderwany. Uważać trzeba, jednak dodaje to adrenaliny. Stawia kolejne wyzwanie do pokonania. 












W końcu docieramy do Misovych Wodospadów. Tutaj pojawia się moje pierwsze, poważne zwątpienie, kiedy ujrzałam drabinę, po której muszę się wspiąć, aby iść dalej, a potem widać następną i następną, co jedna to bardziej pionowa. Nogi mi się ugięły i wahałam się, czy nie zawrócić, ale szlak jest w jednokierunkowy. Zebrałam się na odwagę i jakoś weszłam. Jednak tak kurczowo zaciskałam dłonie na drabinie, a potem łańcuchach, że miałam aż odciski!




Jednak nie żałuję przejścia szlaku. Nawet w pewnym sensie pokonałam ogromny strach. Powtórzę się, ale szlak zjawiskowy. Nie tylko urok mają te kładki, mostki, ale sam wąwóz, czy wąskie przejścia, formacje skalne, jaskinie. Gdybym miała więcej czasu, maszerowałabym dalej na Klastorisko. Po pokonaniu Suchej Beli schodziłam ścieżką przez las, jest to też szlak rowerowy, skąd rozciągał się widok na panoramę Hrabusic.

Cisza, spokój, śpiew ptaków, szum lasu, wody, podmuchy wiatru ... jednak raj!











Informacje praktyczne:
- wejście do Parku Narodowego we wsi Podlesok;
- najlepsza baza noclegowa w pobliżu to wieś Hrabusice;
- szlaki bardzo dobrze oznaczone;
- zaraz przy wejściu jest mała gastronomia, stoiska z pamiątkami;
- dostępny parking (2 Euro za samochód osobowy na cały dzień);
- bilet wstępu 1,50 Euro za osobę dorosłą.
- trasa dobra dla osób sprawnych fizycznie, osób starszych i dzieci (osoby jednak te muszą same być w stanie pokonać np. przejście drabinkami);
- koniecznie dobre buty przystosowane do górskich wędrówek.



3 komentarze:

  1. Tam bym chętnie połaziła... Tylko dobre buty i już! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu. Mały albo mała podrośnie i całą rodziną będziecie wspinać się po drabinkach :)

      Usuń
  2. To jest miejsce, które od dawna jest na mojej liście "do odwiedzenia", ale cały czas jakoś się nie składa :P

    OdpowiedzUsuń