piątek, 18 grudnia 2015

Londyn i Luton w przedświątecznej odsłonie

Do Londynu postanowiłam pojechać dosłownie nagle. Oglądałam serial, wstałam, podeszłam do komputera i zarezerwowałam bilety na lot do Londyn-Luton. Najbardziej spontaniczny wyjazd w moim życiu. Tak po prostu chciałam zobaczyć Londyn w przedświątecznej odsłonie. Cóż... nie spodziewajcie się miasta tonącego w świątecznych ozdobach i światełkach. Nie ma jarmarków na miarę niemieckiego rozmachu. Gdzieniegdzie jakaś choinka ze światełkami, parę ozdób na ulicach, nawet centra handlowe ubogie świątecznie, najbardziej świąteczna wydawała się droga deptakiem do Tower Bridge przy Tamizie, gdzie faktycznie krążył duch świąt. Tylko trochę kropiło, a niebo szare, zaciągnięte chmurami i wydawałoby się, że będzie porządnie lać. Zwiedziłam, co zwiedzić chciałam, z wiewiórkami się przywitałam w Hyde Parku i odkryłam słodki oraz piękny świat M&m's!



LONDYN
Zacznę od początku. Nastawiliśmy się na zwiedzanie miasta "z buta", czyli unikamy metra i autobusów, ale z Luton jakoś do Londynu dostać się trzeba, więc kupiliśmy jeszcze w Polsce bilety w dwie strony na autobus easyBus. Strona przewoźnika jest po polsku, rezerwacja łatwa, ale strona czasami nie działa albo pojawia się informacja, że bilety wyprzedane, więc przede wszystkim trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie panikować, a bilety można kupić nawet za 1,95 zł funta w jedną stronę. Ja niestety taka mądra wtedy nie byłam i wystraszona napisami, że bilety wyprzedano wzięłam pierwsze lepsze dostępne i w ten sposób rozrzut cenowy mamy ogromny od 1,95 funta do 7,95 funta. Bilet jest ważny na godzinę przed i godzinę po wyznaczonej godzinie rezerwacyjnej z jednym zastrzeżeniem - nie ma gwarancji, że dostanie się miejsce w autobusie innym niż ten konkretny, na który bilet sobie "zaklepaliśmy", bo pierwszeństwo mają pasażerowie z rezerwacją. Bilety na godziny szczytu droższe. Z Luton autobus odjeżdża dosłownie spod hali przylotów, a  w Londynie odjeżdża z Victoria Coach Station ze stanowiska nr 10. Wszędzie są bardzo pomocni pracownicy, pokażą, zaprowadzą. Akurat nasz rejs obsługiwał National Express (na autobusie jest napis, że bilety easyBus są akceptowane), a o tyle lepszy autobus, że większy i wygodniejszy.
Z Victoria Coach Station poszliśmy najpierw pod Buckingham Palace. Było dość wcześnie więc uniknęliśmy tłumów. Stamtąd spacerkiem do Harrodsa. Dom towarowy przygotowany na nadchodzący świąteczny czas, ładny wystrój, dużo ludzi, ceny, od których w głowie się kręci, ale na pewno Harrods musi być na liście do zobaczenia w Londynie.


Buckingham Palace







Harrods








Do Piccadilly Circus udaliśmy się spacerem przez Hyde Park. Przywitałam się z wiewiórkami, a potem  już podziwiałam reklamy na Piccadilly. Tutaj niestety zaczęło mocniej padać i uciekliśmy przed chmurami do kolorowego, słodkiego świata M&M's - mojego odkrycia. Takiego zapachu czekolady się nie zapomina. Kolory tęczy i setki smaków M&M'sów. Najlepsze te z orzeszkiem. Są nawet M&M'sowe Gwiezdne Wojny.

Hyde Park







Piccadilly Circus



M&M's World









Następny punkt programu to Soho z chińską dzielnicą, gdzie uwagę głównie przyciągają typowe dla chińskiej architektury bramy oraz restauracje,  gdzie w oknach wiszą pieczone kaczki. Następnie idziemy na Trafalgar Square z National Gallery, gdzie tyle co turystów było też policji. Tutaj stała skromnie ubrana choinka i szopka świąteczna, ale taka futurystyczna na moje oko, czyli wielkie szklane pudło, na środku lalka jako Jezus i klęcząca Maryja z leżącym obok Józefem. Żadnego żłobka, sianka, stajenki.

Chinatown




Trafalgar Square








Downing Street pilnie strzeżone pod obstawą policji podobnie jak  Pałac Westminsterski z Big Benem i z Opactwem Westminsterskim. Oblężenie turystów, którym przygrywał pan na kobzie. Chwila postoju, żeby podziwiać symbol Londynu - Big Bena.  Przez Most Westministerski udajemy się pod London Eye, a potem najdłuższy spacer, bo do Tower Bridge. Po drodze mijamy przystrojone świątecznie uliczki. Tutaj koło Tamizy najbardziej czuć zbliżające się Boże Narodzenie. Ból nóg daje się we znaki, więc chwila odpoczynku na ławce z widokiem nad Tamizę i smakowanie M&M'sów.

Downing Street





Opactwo Westminsterskie, Big Ben, London Eye, Tower Bridge
























Dalej już rady iść nie dałam, więc kupiłam bilet  na metro, ale tylko na jeden przejazd, więc gdzieś zgubiłam mój zmysł oszczędności, bo to była najdroższa opcja, dlatego tu i teraz piszę, kupujcie całodzienny bilet! Przy zakupie biletu skorzystałam z automatów stojących na stacji. Obsługa w języku angielskim. Wcześniej w Internecie wyczytałam, że można wykorzystać w roli biletu kartę bankomatową, ale niestety Visa WBK i ING się nie nadaje, wyświetlił się napis "seek assistance", to poszukałam i pan wytłumaczył mi, że niestety większość zagranicznych kart nie działa w tej roli, ale już za bilet dało się ową kartą zapłacić. Wsiadamy na Monument i zieloną linią District jedziemy na Victoria Station, i czekamy na autobus do Luton. Na stacjach są darmowe mapki metra, a na tablicy ogłoszeń opisane linie, która dokąd jedzie z którego peronu, więc na pewno się nie pogubicie. Bilet po włożeniu do czytnika umożliwi otwarcie bramki, ale maszyna musi go wciągnąć całego i wyrzucić. Nie zapomnijcie go zabrać!



LUTON
Jeśli chodzi o Luton to głównie pojechałam tam do Desert's Rose,  restauracji, którą uwielbiam, która nigdy mi się nie znudzi i zawsze będę ją wychwalać. W Luton atmosfery świąt nadaremnie szukać nawet w centrum handlowym, ale za to puby nadrabiają świąteczną muzyką i wystrojem. I choć przyznaję szczerze, że samo miasto mi się nie podoba, to kocham tamtejsze puby, ten gwar, okrzyki, gdy w TV leci mecz, muzykę. Do centrum Luton dostaliśmy się autobusem tym, którym jechaliśmy z Londynu, po prostu kierowca zawiózł nas do miasta, nie wysiadaliśmy na lotnisku - wystarczyło zagadać i podwózka darmowa. Niestety powrót na nogach, bo kierowca nie mógł wydać reszty z 10 funtów i choć był miły, przepraszał z 10 razy, nie było gdzie pieniędzy rozmienić, więc spacerkiem na lotnisko. Droga nie najgorsza, bo cały czas chodnik i znaki kierujące w stronę lotniska. Po 20 km zrobionych w Londynie i Luton te 3 dodatkowe różnicy nie robią.











Londyn nie jest moim numerem jeden i nigdy nim nie będzie, nie pokona Paryża i Pragi, jednak na pewno warto tam pojechać, zobaczyć królujący nad miastem Big Ben i London Eye. Niepokoi mnie za to, że miasto jest bardzo zaśmiecone, a słynne czerwone budki często traktowane są, niestety,  jako kosze na śmieci. Skoro już o wadach było, czas na zalety. Ci, którzy bloga czytają, będą w głębokim szoku, bo ja nie uznaję żadnych miejskich środków transportu, a tutaj przyznam, że dla mnie kwintesencją, sercem Londynu i miejscem, które po prostu mi się podoba to metro! Mieszanina ludzi, pośpiech,  czyste wariactwo, ale urzekające i po prostu prawdziwe, a drugie to nie centrum miasta, a spokojne ulice, te z typowymi angielskimi domkami z czerwonej cegły i gankami wychodzącymi wprost na ulicę. 







Koszty i informacje praktyczne:
Bilety lotnicze Poznań - Luton - Poznań 396,00 zł / dwie osoby
Paliwo i parking 120,00 zł / 2 osoby
Hotel w Luton 285,00 zł / 2 osoby
Bilety autobusowe Luton - Londyn - Luton 120,00 zł / dwie osoby
Metro: pojedynczy przejazd to koszt 4,80 funta /osoba  - automat nie wydaje reszty! Najlepiej kupować całodzienne przejazdy. Nie da się zapłacić bezdotykowo i jechać na kartę bankomatową WBK i ING. W automacie do zakupu biletu już się da płacić kartami wydanymi przez polskie banki.
Jedzenie: angielskie śniadanie w Luton 8 funtów/ 2 osoby (jesz ile chcesz); M&M's za 100 g 1,99 funta; obiad dwudaniowy w Desert's Rose 21 funtów / dwie osoby; woda 2l w Tesco 17 pensów, ale już w małym sklepiku 0,5l 1 funt; bułki słodkie z Tesco 4 szt. 1 funt; gotowe kanapki pakowane po 2 szt. z Carrefour około 1 funta; czekolada Cadbury w Tesco 1 funt; piwo w pubie w Luton około 3 funtów / kufel
Toalety: na Victoria Station 50 pensów / osoba; w Hyde Parku 20 pensów / osoba




Bonus - kaplica na lotnisku w Luton.




7 komentarzy:

  1. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne zdjęcia! Uwielbiam te londyńskie klimaty! Poleciałabym kiedyś znów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasz Liverpool i Manchester mnie zachwycił. Piękne zdjęcia, super relacja. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. 'nie spodziewajcie się miasta tonącego w świątecznych ozdobach i światełkach', ciekawe, bo dla mnie wlasnie Londyn prezentuje sie bajecznie wrecz w tych wszystkich swiatelkach i bozonarodzeniowych dekoracjach, a do tego z calem mnostwem swiatecznych atrakcji, wymieniajac chocby slynnym Winter Wonderland. Musze przyznac, ze z Luton choc koszmarnie brzydkiego, udalo Ci sie wyciagnac to co najlepsze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu myślałam, że będzie tego więcej tak jak np. w Berlinie. Tam to dopiero było ozdób i światełek, i właśnie w porównaniu Londyn wypadł gorzej. Luton mnie za to pozytywnie zaskoczyło.Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Po prostu myślałam, że będzie tego więcej tak jak np. w Berlinie. Tam to dopiero było ozdób i światełek, i właśnie w porównaniu Londyn wypadł gorzej. Luton mnie za to pozytywnie zaskoczyło.Pozdrawiam :)

      Usuń