poniedziałek, 5 września 2016

Lublin i Kielce

Dwa miasta, stolice wojewódzkie, dla mnie dwie odmienne półkule, piękny aczkolwiek podniszczony Lublin z historią wypisaną na każdym kroku i Kielce, które bardziej od historii przyciągają współczesną sztuką, architekturą i tylko to w mojej subiektywnej ocenie wydobywa ich piękno spod nijakości.

Lublin


Lublin
Historyczne, zabytkowe miasto, gdzie można godzinami spacerować po Starym Mieście i po prostu gapić się w elewacje kamienic, czy błądzić po wąskich uliczkach. Mi osobiście Lublin przypominał trochę Rzym. Tutaj podobnie jak w Wiecznym Mieście urwany tynk na zabytkowej kamienicy ma niesamowity urok i dodaje tajemniczości, a niektóre kamienice to prawdziwe dzieła sztuki, płótna z wymalowaną historią Polski. Miałam okazję widzieć Lublin za dnia i w nocy. Zobaczyłam Stare Miasto, które rankiem spowite ciszą, a nocą dosłownie brzmiało. Ludzie śmiali się i rozmawiali w kawiarniach i okolicznych ogródkach, piękne wiolonczelistki koncertowały na wybrukowanej ulicy, dźwięk przeplatał się z półmrokiem, z płomieniem świec, dosłownie zaczarowane miasto! 























Koniecznie oprócz Zamku wybierzcie się pod Bramę Krakowską, która dumnie strzeże dostępu do Starego Miasta, a stąd spacerem deptakiem Krakowskim Przedmieściem.





I nie byłabym sobą, gdybym nie poszukała jakiejś zieleni w środku miasta i tak w Lublinie można ochłonąć, odetchnąć pośród krzewów róż, sadzawek, fontann, napatrzeć się na dumne pawie w Ogrodzie Saskim.








Kielce
Miasto nie przyciągało mojej uwagi i przyznaję się, że troszkę je po macoszemu potraktowałam. Może na dzień dobry weszłam na nie tę ulicę? Nie wiem tego, ale wiem co uwagę przyciągało i to bardzo, i w przeciwieństwie do Lublina nie właśnie te zabytkowe części, starsze, a nowoczesność, współczesność. Centrum miasta przeciętne ani nie zachwyca ani nie odpycha. Piszę szczerze mnie w Kielcach się centrum, ale handlowe Korona podobało!






Kolejna pozytywna dawka współczesnej sztuki to wystawa Sylwestra Ambroziaka na Placu Artystów "Home Sweet Home", która przyciągała uwagę, naprawdę robiła wrażenie i niesamowicie wyróżniała się na tle całego miasta.





To z czego ostatnimi czasy miasto zasłynęło to drogie przystanki autobusowe, bo w cenie 400 tys. zł jeden. Zastanawiam się skąd ta olbrzymia cena za wiatę z plastiku, ale ja inżynierem nie jestem. Nie mnie oceniać - wyceniać, ja jadę podziwiam :-)



Perełka PRLowskiej architektury - dworzec PKS. Wyglądem przypomina trochę statek kosmiczny. Niestety teraz już dość mocno podniszczony.




Magnes z Lublina i Kielc





4 komentarze:

  1. W Kielcach nigdy nie byłam, ale w Lublinie zdążyłam się zakochać i mam nadzieję, że za jakiś czas tam wrócę i lepiej poznam to miasto. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam w tych miastach... Ale magnesiki zakupione :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kielce bardzo polubiłam za sprawą mojej drugiej połówki, która się z tamtych stron wywodzi. O ile centrum nie ma za wiele do zaoferowania (no może poza Kadzielnią) to obrzeża i okolice są naprawdę godne polecenia :)

    OdpowiedzUsuń