poniedziałek, 19 września 2016

Oktoberfest

Oktoberfest - Święto Piwa, Dożynki Chmielne, chyba najbardziej znany festiwal piwny na świecie.  Nie będę się popisywać wiedzą, od kiedy obchodzone, ile litrów piwa sprzedane, itp., a tylko opiszę to, co moje oczy widziały, uszy słyszały, a stopy po czym stąpały. Czy jednak jest się czym tak naprawdę zachwycać i ekscytować? Ja osobiście mam mieszane uczucia. Z jednej strony zachwycało mnie samo miasto - Monachium, które moim zdaniem jest piękne i warte zwiedzania, kolorowe stroje, namioty, ogólnie sama radość, impreza pełną parą, ale z drugiej strony jak to przy tego typu imprezach bywa... brud, syf, kiła i mogiła. 




Na wyjazd do Monachium w czasie Oktoberfest zdecydowałam się z trzech powodów:
1. wyjazd wygrany - za darmo
2. ciekawość samego festiwalu 
3. do wyjazdów mnie namawiać nie trzeba
O samym Monachium będzie osobny post. Teraz skupię się na Oktoberfeście. Wielkie namioty głównych browarów w mieście zapraszają i kuszą, ale... wejście tam jest chyba gorsze niż po Sądzie Ostatecznym do Nieba, bo albo trzeba wcześniej zabukować wejściówki (w Internecie na stronie organizatora) albo czasami wymogiem jest odpowiedni strój - typowy dla regionu bawarskiego, albo (jak to w moim przypadku było) spryt. Na weekend bez ww. wejściówki do namiotów pobyt na Łąkach św. Teresy skończy się tylko spacerkiem wśród budek z jedzeniem lub po wesołym miasteczku. Ja owej wejściówki nie miałam, ale po prostu się wepchnęłam w kolejkę i udawałam, że nie mówię w żadnym języku świata :D (nie pochwalam swojego zachowania, ale jechać tyle kilometrów i nic nie widzieć) i w końcu ochroniarz mnie wpuścił, więc ostatecznie udało mi się wejść do jednego z namiotów, a w środku... zabawa, tańce, hulańce, stoły od ilości piwa  i jedzenia się uginają. Muzyka na żywo gra, Niemki w barwnych strojach tańczą. Obrazek ogólnie bardzo ładny.









Poza namiotem też nie da się nudzić. Są budki z pysznym jedzeniem, o ile ktoś lubi kiełbasy, golonki, ale łasuchy też coś znajdą: pierniki, lizaki, drożdżówki. Jest ogromne wesołe miasteczko, są występy muzyczne, taneczne. Tłum ludzi ogromny, kolejki do każdej atrakcji, ale z tym trzeba się niestety liczyć, bo w Monachium na przełomie września i października są ludzie z całego świata żądni atrakcji, zabawy, piwa. 




















Teraz druga strona medalu. Dużo ludzi, dużo piwa równa się: dywan śmieci, zauważyłam, że ogólnie mało koszy było dostępnych, hałas, przepychanki, bluzgi, pod nogi patrz, bo o pawie nie trudno i nie mam na myśli pięknych ptaków, po trawnikach też nie stąpaj, bo albo kałuża z moczu lub potkniesz się o kogoś, komu ilość piwa zaszkodziła wybitnie. Do toalety uzbrój się w cierpliwość, bo powszechnie wiadomo, że piwo nerki czyści, więc i kolejki, i średnio czysto po tym czyszczeniu nerek. Poniżej najdelikatniejszy obrazek, bo nie chciałam na pamiątkę przywozić zdjęć sterty śmieci, czy pijanych ludzi, ale uwierzcie, że Pan Bawarczyk ze zdjęcia nie zmęczył się od ilości wrażeń, a raczej alkoholu, a te jasne punkciki to nie liście z drzew, a śmieci.



Powiem tak, jechać raz warto choćby dla samej atmosfery, ale ja osobiście w zachwyt nie popadłam. Jak dla mnie za drogo, za dużo kiczu, za dużo ludzi. O wiele bardziej podobały mi się imprezy zorganizowane w pobliskich pubach, na deptaku w centrum miasta i oczywiście, o czym już pisałam wyżej, samo miasto. 




Informacje praktyczne:
- godziny otwarcia namiotów są inne w dni powszednie, a inne w weekend, szczegóły zawsze są podane na stronie Oktoberfestu 
- cena kufla piwa w 2015 roku 11,50 Euro
- koniecznie spróbujcie curry wursta, moim zdaniem najlepszy wurst z oferowanych
- wejście na plac, toalety darmowe, większość namiotów też darmowa, nie wiem, jak to dokładnie jest z płatnością za rezerwację miejsc, ale wiem, że trzeba w tej sprawie kontaktować się bezpośrednio z namiotami
- ja jechałam ze zorganizowaną wycieczką z TravelBird - polecam!



1 komentarz:

  1. Na pewno taki festiwal to ciekawe doświadczenie :)
    I oczywiscie podoba mi sie magnes ;)
    A moja córcia rozbiła mi właśnie jeden z Florydy.. Będę go sklejać choćby nie wiem co :P

    OdpowiedzUsuń