czwartek, 9 lutego 2017

Krótka opowieść o tym, co mnie (nie)urzekło w Glasgow

Glasgow - byłam, widziałam, wystarczy. Nie zachwyciło mnie jak Edynburg. Nawet lekko rozczarowało. Moim zdaniem miasto broni się jedynie ogrodem botanicznym i cmentarzem. Niemniej jednak, pomimo moich negatywnych odczuć pokażę, co warto zobaczyć w Glasgow, jeśli już ktoś zdecyduje się poznać to największe miasto Szkocji. 


Glasgow przywitało nas deszczową, smętną pogodą. Przypuszczam, że to potęgowało negatywne odczucia. Do miasta udaliśmy się autobusem MegaBus z Edynburga (bilety zarezerwowane i kupione przez Internet w cenie 4 funtów/osoba w dwie strony) . Pierwsze kroki i pierwsza opinia. Glasgow to miasto robotnicze. Blokowiska, magazyny, fabryki, opuszczone tereny, śmieci, ale znalazłam też takie perełki jak kamienice na poniższym zdjęciu czy słynna uliczka Ashton Lane, szkoda tylko, że mało takich miejsc w mieście. Może przy dłuższym pobycie znalazłabym więcej plusów, zachwytów. Nie wiem. Nie ma co gdybać. Skupiamy się na tym, co widziałam i gdzie warto zajrzeć.






Wcześniej korzystając z Google, opinii internautów, blogerów ustaliliśmy, co chcemy zobaczyć, gdzie pójść. Wszystko skalkulowaliśmy czasowo i opracowaliśmy mapkę.  


Z Buchanan Bus Station udaliśmy się na cmentarz, słynne The Necropolis. Nie wiem, czy można użyć słowa "zachwycać" do cmentarza, ale przyznaję, że lubię odwiedzać miejsca wiecznego spoczynku. Przeważnie odnajduję tam architektoniczne perełki, stare nagrobki, lubię czytać, oglądać medaliony, czytać epitafia. Takie miejsca wzbudzają u mnie nostalgię, pobudzają wyobraźnie, bo jak czytam, że ktoś urodził się w 1800 którymś, to zastanawiam się, jak żył, co robił... Przy nekropolii znajduje się Katedra oraz szpital Glasgow Royal Infirmary. Oba budynki robią wrażenie. Wysokie, masywne, specyficzna elewacja, lekko zzieleniała (mech?), nadgryzione zębem czasu.



















Z cmentarza udaliśmy na Ashton Lane mijając Mitchell Library, czyli bibliotekę. Nie byliśmy w środku. Udało nam się tylko zobaczyć ogromny gmach biblioteki z zewnątrz.



Ashton Lane jest uroczą uliczką pełną pubów. Ma specyficzny charakter i przyciąga uwagę. Miejsce kolorowe, urokliwe. Szkoda, że ulica taka krótka. Brakowało mi więcej takich uroczych uliczek w Glasgow. Jeden jedyny barwny punkt w szarym mieście.





Ogród botaniczny, czyli park ze szklarniami i najbardziej znanym The Kibble Palace - to tutaj uprawiane są najbardziej wymagające rośliny. Możemy podziwiać egzotyczną florę kwiaty, kaktusy. W środku organizowane są wystawy rękodzieła. Znajdziemy tam ręcznie robioną biżuterię i obrazy.














Tchai Ovna to mała herbaciarnia ukryta na tyłach kamienicy w wąskiej uliczce. Przyznaję,, że miejsce mnie trochę odstraszyło. Wchodzi się z boku, a samo wejście wyglądało, jakby było na tyłach jakiegoś opuszczonego budynku. Tu leżał stary tapczan, tam zardzewiały grill, jakieś potrzaskane doniczki. Ogólnie bałagan. Odstraszyło mnie to na tyle skutecznie, że do środka nie weszłam. Może jest to miejsce naprawdę świetne i być może wypiłabym najlepszą herbatę w życiu, ale nie zapraszało w ogóle. Już nie chodzi mi o dywan z kwiatów czy kelnerów w smokingach, nie czepiam się szczegółów, tylko jeśli do pałacu ze złota prowadzi droga ze śmieci, to i tak jakoś to złoto dla mnie mniej świeci. Może ktoś z Was tam był? Też trafiliście na takie przeszkody przy wejściu? Herbata smakowała?


Uniwersytet Glasgow to jeden z czołowych uniwersytetów w Wielkiej Brytanii. Zajmuje rozległy teren. Nam udało się zobaczyć gmach główny, do którego prowadzi bogato zdobiona brama wejściowa.





Ratusz - akurat podczas naszego pobytu odbywał się tuż obok jarmark bożonarodzeniowy, niestety dużo skromniejszy niż w Edynburgu. Sam budynek okazały, jak większość budowli służących za siedzibę władz.



Żałuję, że nie zrobiłam tych "brzydszych" zdjęć, ale po pierwsze, jechałam autobusem, więc musiałam przyjąć Aviomarin, a po nim jestem jakaś "myśląca inaczej" :) , a po drugie taki odruch, że atrakcje, ładne rzeczy fotografują się same.


Czy Was coś (nie)urzekło w Glasgow? Piszcie w komentarzach.





14 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia:)
    Ja również mam mieszane uczucia co do zachwytu nad cmentarzami, ale ten który pokazujesz to niezwykle majestatyczne i piękne miejsce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kilka jest takich majestatycznych cmentarzy np. Pere Lachaise, Łyczakowski, Powązki. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie byłam :) Jednak hasło "People make Glasgow" przypinam zawsze do miejsc, które naprawdę tworzą ludzie. Tak czułam w Colchester i RPA; całą atmosferę świąt (i w jednym i drugim byłam przed świętami lub w święta) autentycznie tworzyli ludzie- u nas tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ze stowarzyszeniem (nie wiem jak dokładnie to określić) "People make Glasgow" kontakt mailowy przed wyjazdem i faktycznie, potwierdzam, są to ludzie z pasją, zaangażowani w projekty.

      Usuń
  3. Miasto naprawdę wygląda na ponure może masz racje, że pogoda też zrobiła swoje. Fajnie, że mimo wszystko wyciągasz z podróży jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno jest pewnie: ani trochę nie żałuję, że tam byłam. Jednak porównując do Edynburga, to Glasgow nie przypadło mi po prostu do gustu, ale podkreślam mojego gustu.

      Usuń
  4. Myślę, że to może faktycznie ta pogoda... Bo na zdjęciach nie jest aż tak źle :) Więcej zieleni i słońca i byłoby super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. Jednak, kiedy ma się w głowie obraz Edynburga, to Glasgow wypada blado. Jak już wspominałam w tekście oszczędziłam Wam oglądania nieciekawych zdjęć.

      Usuń
  5. Nie zajrzałaś do Provand’s Lordship, jednego z kilku najstarszych budynków w Glasgow, tuż obok katedry? W Glasgow jest też dużo murali Smuga, i cały klimat ery przemysłowej, np budynek The Lighthouse w starym budynku gazety Glasgow Herald. Świetny jest również ratusz w środku, można go zwiedzać za darmo. Szczerze to nam się Glasgow spodobało, spędziliśmy tam trochę czasu i już planujemy kolejne odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh no, nie zajrzałam, ale nawet w Internecie o tym nie pisali za bardzo. Jak trafi mi się okazja to będę o tę wiedzę już mądrzejsza i zerknę. W tytule to "nie" specjalnie napisałam w nawiasie, bo to nie tak do końca, że Glasgow było brzydkie i omijajcie szerokim łukiem, po prostu Edynburg bardziej przypadł mi do gustu :)

      Usuń
    2. Glasgow jest na pewno specyficzne, bardziej brytyjskie niż reszta Szkocji :) Jakbyś kiedyś się wybierała to my zrobiliśmy małe podsumowanie (nie będę wrzucał linka, żeby Ci nie spamować w komentarzu) - jeszcze jest kilka ukrytych perełek, np. Tenement House - czyli typowe mieszkanie z ery przemysłowej w zwykłych bloku, idealnie zachowane, dostępne do zwiedzenia :)

      Usuń
    3. Dziękuję. Na pewno się przyda i skorzystam z tych informacji :)

      Usuń
  6. Ja postanowiłam, że nie będę porównywać Edynburga i Glasgow. To mi pomogło trochę się pozachwycać w bardziej surowym Glasgow. Cmentarz i katedra bardzo mi się podobały, George Square też. Bardzo ciekawe było Muzeum St. Mungo i najstarszy dom w Glasgow (Provand's Lordship).
    Żałuję, że zabrakło mi czasu na murale i nie zdążyłam do budynku Lighthouse, ale m.in. przez to - jest jeszcze po co tam wrócić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to właśnie błąd, że skupiłam się na porównaniu z Edynburgiem, który nie ma sobie równych :) Najbardziej żałuję murali. Czyli wychodzi jednak na to, że wrócę :)

      Usuń