środa, 31 maja 2017

Rio de Janeiro - zielono mi, czyli Parque Lage, Jardim Botanico i Park Narodowy Tijuca

To był zielony dzień. Najpierw spacerkiem wybraliśmy się do Parque Lage, by potem powędrować do Tijuki, następnie Jardim Botanico i wrócić poprzez Ipanemę do Botafogo. Ów niewinny, delikatny spacerek zamienił się w 20 kilometrową wędrówkę, ale masz babo, coś chciała. Jak się ma chorobę lokomocyjną, wstręt do autobusów, a taksówki traktujesz jako dobro luksusowe, to niestety cierp ciało, coś chciało! Zdecydowanym faworytem zielonego dnia jest Parque Lage. Zazdroszczę mieszkańcom Rio tego parku. Miejsce przepiękne. Czuje się tam bliskość egzotycznej przyrody. Nawet sam Park Nardowy Tijuca nie dał mi takiej satysfakcji, co właśnie zobaczenie Lage. Tijuca rozczarowała mnie trochę, ale wszystko po kolei.



Parque Lage

Jest to park u podnóża Corcovado, co więcej z parku prowadzi na wzgórze szlak. Wejście jest dobrze oznaczone, stoi tam też budka strażników i wybierających się pieszo na Corcovado czeka pismo do podpisu, że robią to na własną odpowiedzialność i są świadomi ryzyka. Czy szlak jest trudny, łatwy, nie mnie oceniać. Nie korzystałam z niego, ale widziałam kilka osób, którym ta forma dotarcia pod pomnik Chrystusa odpowiadała. W parku oprócz spokoju, chłodu, cienia, znajdziemy kilka ciekawych miejsc do wypoczynku oraz nacieszymy oko bogatą egzotyczną roślinnością i małymi, zwinnymi małpkami - pazurczatkami. Osobiście najbardziej podobał mi się budynek rezydencji, gdzie teraz jest kawiarnia. Miejsce to też "grało" w słynnym teledysku Snoop Doga "Beautiful". W parku spotkać można mnóstwo rodzin z dziećmi, mnóstwo osób na tzw. sesje zdjęciowe z brzuszkiem, czy z niemowlakiem, sesje ślubne, narzeczeńskie. Nie dziwię się, bo park jest gotową, piękną scenografią do uwiecznienia takich chwil.  Wejście jest darmowe. 










Jardim Botanico

Ogród botaniczny znajduje się niedaleko Parque Lage. Wstęp jest płatny, bilet dla osoby dorosłej kosztował 15 R$. Ogród jest duży z mnóstwem alejek, z czego chyba najsłynniejsza z palmami, placem zabaw dla dzieci, orchidarium, wodospadami, wydzielonymi sekcjami roślin, jak np. kaktusy. Zielone serce miasta, gdzie wytchnienia szuka się w cieniu bujnej roślinności w upalne dni. Na nas największe wrażenie zrobiły bambusy. Cały lasek bambusów. W życiu nie powiedziałabym, że to tak wysokie rośliny! Oczywiście musieliśmy przespacerować się alejami palmowymi, które są symbolem ogrodu. To one występują na zdjęciach zapraszających do zwiedzania, na wizytówkach, broszurach.












Park Narodowy Tijuca

Jeden z największych miejskich lasów na świecie. Na wyprawę do parku wybraliśmy całkowicie spontanicznie, czekając na otwarcie Jardim Botanico. Na początku szło się całkiem dobrze przez miasto, co prawda cały czas pod lekką górkę, ale znośnie. Potem górka robiła się coraz bardziej stroma, ale w końcu dotarliśmy do bram parku. Szczerze trochę inaczej sobie to wyobrażałam. Przyznaję, że moja wyobraźnia jest bujna i mnie poniosło, ale bardziej dziki, naturalny wydawał mi się Parque Lage (stanowi on część Tijuki, ale jednak w środku miasta) niż sam las, już poza miastem. Po pierwsze tam cały czas jest droga asfaltowa. Idziesz poboczem, a tu mijają cię taksówki, motocykle, rowery, auta przeróżnego rodzaju, dość dużo pieszych, biegaczy. Myślałam, że to będą leśne ścieżki. Po drugie spodziewałam się też bardziej egzotycznej roślinności. Kilka drzew i krzewów, określę je jako egzotyczne, widziałam tylko przy samym wejściu. Dobra, nie widziałam sosny czy brzozy, ale ot, las jak las. Pomimo asfaltu szło się ciężko, pod górę, uważając na samochody, widoki przeciętne, bo tylko drzewa, auta, drzewa, auta. W końcu dotarliśmy do pierwszej atrakcji - wodospadu - też lekko rozczarował. Wiem, że w Parku Narodowym Tijuca jest punkt widokowy Vista Chinesa, ale my już wykończeni tym asfaltowym spacerem przez las - tak, asfalt może męczyć :) stwierdziliśmy, że odpuszczamy, bo do wspomnianego punktu widokowego było ponad 3 km, gdzieś tu zaczęłam widzieć sens taksówek w to miejsce. Może trochę potraktowaliśmy ten park po macoszemu, może faktycznie lepiej wybrać się tam autem albo nie łączyć tego z innymi miejscami, bo zanim tam dotarliśmy, mieliśmy już za sobą kilkanaście kilometrów zrobionych pieszo w upale. Wstęp bezpłatny.

Droga do parku






Park Narodowy Tijuca













10 komentarzy:

  1. Żałuję strasznie, że nie udało mi się poznać Tijuki :( Może kiedyś jeszcze się uda. :)
    Pamiętam, jak te owoce przypominające duriana wcinały małpki w gaju w drodze na pomnik Chrystusa. Super były. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby udało Ci się zobaczyć zieloną część Rio w najbliższej przyszłości :) Tych drzew z owocami było dużo. Rosły nawet przy drogach w środku miasta.

      Usuń
  2. Cudo, cudo. Uwielbiam tropikalną roślinność.
    Szkoda, że nasz klimat im nie służy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, szkoda. Najlepsze jest to, że mama ma niektóre z tych roślin średniej wielkości w doniczkach, a tam ogromne drzewa :)

      Usuń
  3. Świetne zdjęcia! Świetne widoki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale! Brazylia jest na mojej liście miejsc do zobaczenia - kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba zrealizować to marzenie :)

      Usuń
  5. Rany, jakie zdjęcia! Coś niesamowitego! Do pozazdroszczenia, miałas wspaniałą podróz :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jeden z najlepszych wyjazdów :)

      Usuń