niedziela, 3 września 2017

Winobranie w Zielonej Górze

Winobranie w Zielonej Górze chodziło mi po głowie od ładnych paru lat. W tym roku postawiłam sobie za cel w końcu tam pojechać. Byłam też bardzo ciekawa miasta, bo ostatni raz po Zielonej Górze spacerowałam prawie 20 lat temu. 


Niestety samo miasto, a zwłaszcza centralna część, bo głównie tam spacerowałam, nie przypadło mi do gustu. Dużo zaniedbanych kamienic, obskurnych uliczek, rozkopane ulice, chociaż to może na plus, bo widać, że coś się dzieje w temacie odnowienia miasta. Festiwal Winobrania trochę rozpromienił deptaki. Można było popróbować lokalnego wina i innych trunków, posmakować swojskiego jadła, pooglądać rękodzieła malarskie, drewniane, poszukać czegoś ciekawego, oryginalnego na stoiskach ze starociami, ale można też obkupić się we wszystko, co "made in China". Jedna cena muzyczna, gdzie występowały zespoły czy kabarety była na rynku, druga w pobliżu Starego Miasta.








Oczywiście niezmiennie atrakcją miasta pozostaje Palmiarnia. Nie pamiętam, czy kiedyś był tam taras widokowy, ale teraz miałam okazję podziwiać stolicę lubuskiego w całej okazałości z oszklonego dachu Palmiarni. Spod budynku Palmiarni odjeżdżały winobusy. W cenie 35 zł można było wybrać się zorganizowaną wycieczką do winnic. Byłam swojego czasu w winnicy we Francji i dlatego namówiłam wszystkich, którzy tego dnia ze mną w Zielonej Górze byli do wybrania się właśnie na tę wycieczkę. Niestety trochę inaczej sobie to wyobrażałam. Otóż we Francji oprowadzano nas po całej winnicy, pokazywano piwniczki z winem, jego produkcję, potem odbywała się degustacja. Tutaj przyjechaliśmy do Lubuskiego Centrum Winiarstwa, pokrótce opowiedziano produkcję, nie pokazano jej, nie widzieliśmy piwniczek z leżakującym winem, na koniec degustacja i zakupy wina. Nie byłam jedyną, trochę rozczarowaną tą wycieczką. Chyba każdy bardziej liczył na piwniczki z winem, a nie nowoczesny pawilon i szybkie opowieści właściciela, ale wino smaczne, tereny ładne. Być może to zły wybór wycieczki, bo byliśmy na Bachusowym Polu, a do wyboru było dużo więcej winnic. 









Ogólnie Winobranie jest ciekawą, kolorową, wesołą, jak to na winne dożynki przystało, imprezą i na pewno warto się na nie wybrać. Trochę zawiodłam się wycieczką i samym miastem, ale Palmiarnia piękna, degustacje udane, widoki na winnice w okolicach Zielonej Góry malownicze.




1 komentarz:

  1. Uwielbiam winko, więc zazdroszczę takiego winobrania. I do tego jaki magnesik, suuuper, też zazdroszczę, hihi ;))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń