czwartek, 5 października 2017

Atrakcyjne Czechy - Ołomuniec i Ostrawa


Ołomuniec zobaczyć chciałam ze względu na rynek z piękną rzeźbą i zegar astronomiczny. Miasto jest naprawdę ładne, a starówka to swoistego rodzaju perełka architektoniczna i historyczna. Ostrawa z kolei zaskoczyła mnie... żelastwem!

Ołomuniec

Ostrawa

Zacznę od końca, czyli wyjaśnię, o co z tym żelastwem chodzi. Otóż w Ostrawie na terenie byłego kompleksu hutniczego Dolni Oblasti Vitkovice mieści się centrum nauki i techniki. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to pordzewiałe kilometry rur, wijące się wokół budynków, które tworzą niesamowity kompleks pokazujący świat techniki, nauki, architektury industrialnej oraz są miejscem koncertów i wystaw. Dawno nic, co wyszło spod ręki człowieka, a nie natury, tak nie zachwyciło. Dla miłośników turystyki przemysłowej jest to totalny must see. Ogromny plus za zagospodarowanie terenów, które rdzewiałyby, straszyłyby, gniłyby i psułyby widok, a tak uczą, bawią, są turystycznym hitem. Pełne informacje dotyczące, zwiedzania, godzin, otwarcia, wejściówek znajdziecie TUTAJ. Na terenie centrum znajduje się darmowy, duży parking. Tabliczki opisujące poszczególne etapy na ścieżce są także w języku polskim.









"Wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO" - to zdanie zachęciło mnie ogromnie do zobaczenia rynku, na którym stoi rzeźba wpisana właśnie na listę. Ta rzeźba to Kolumna Trójcy Przenajświętszej i znajduje się w Ołomuńcu. Kolumna to ogromna barokowa rzeźba. Z wyglądu przypominała mi mały kościółek. Kolumna jest monumentalna i trochę kłóci się swoim wyglądem z resztą budynków na rynku i wokół niego, ale przede wszystkim skupia na sobie uwagę i stanowi piękną, zabytkową wizytówkę miasta.
Oprócz rzeźby w Ołomuńcu warto pospacerować uliczkami przy rynku, na ratuszu zobaczyć piękny, astronomiczny zegar oraz wejść na wieżę widokową (bilet kosztuje 30 koron, wchodzi się z przewodnikiem) i podziwiać panoramę miasta w całej okazałości. Ja na wejście na wieżę się nie zdecydowałam i postanowiłam posiedzieć w cieniu kolumny na rynku, kiedy mój mąż pokonywał kolejne schody. Usiadłam w zacienionej części, bo tego dnia słońce paliło niemiłosiernie. Za współtowarzyszy miałam czeskich Romów, którzy tak siedzieli na tych ławkach właściwie odkąd po rynku spacerowaliśmy i siedzieli dalej, nawet jak już odchodziliśmy. Moi "ławkowi" współtowarzysze (dwóch "dziadków" - określam ich tak z racji wieku, mama, tata, chyba wuj, dwójka maluchów, dwójka nastolatków) podejmowali jednak bardzo poważne tematy. Otóż, nazwijmy go "elegancki dziadek Rom" (był ubrany niczym Don Corleone), wyzywał od  nierobów całą resztę familii, wypominał im, że nauczyli się żyć tylko na socjalu i nie kwapią się do poszukania i podjęcia pracy, a tej akurat nie brakuje. Oni, a zwłaszcza drugi, "mniej elegancki dziadek Rom" i wujek, niczym Kiepski tłumaczyli się, że akurat dla nich pracy nie ma. I tak chyba przez godzinę. W dodatku "elegancki dziadek Rom" próbował włączyć mnie do dyskusji, ale o ile mogłam zrozumieć, o czym mówią, to już gorzej podjąć się jakże to ważnemu tematowi, I wtedy to do grupki dołączają dzieciaki, chłopiec i dziewczynka (na oko jakieś 10 lat), która drugiemu "mniej eleganckiemu dziadkowi Romowi" podaje pieniądze, a ten cieszy się, ile to nazbierała i mówi, że teraz ma iść w inne miejsce. Ano, mama, tata, młodsze i starsze rodzeństwo, dziadek elegancki i mniej elegancki, wuj siedzieli dzielnie na ławeczce, a dzieciaki żebrały... I tak mąż podziwiał panoramę miasta z wieży ratusza, a ja wysłuchiwałam rozmowy polityczno - życiowe czeskich Romów.

Kolumna Trójcy Przenajświętszej



Ratusz w remoncie (VIII 2017)

Zegar astronomiczny



Panorama miasta z wieży widokowej z uwzględnieniem Kolumny Trójcy Przenajświętszej




Magnes z Ołomuńca




2 komentarze:

  1. Przyjemne misteczka... W sumie to niedaleko mam na Słowację, może kiedyś uda mi się zajrzeć :)
    Pozdrawiam ciepło i proszę o wybaczenie, że tak rzadko zaglądam! ;) :) :)

    OdpowiedzUsuń